Ferie w Paryżu.

wierzba, 2 Luty, 2010 - 10:49 ::

Choć za oknami sroga zima, a prognozy pogody przewidują "ciężkie" mrozy, kilkudziesięciu uczniów naszej szkoły, ogarniętych pasją podróżowania, wyrusza na kolejną wyprawę. Tym razem cel ambitny: PARYŻ - miasto zakochanych, romantycznych spacerów, sztuki. Ale Paryż zimą? Dla zakochanych w poznawaniu świata, każda pora jest dobra, i choć to nie wiosna, humory dopisują w trakcie długiej autokarowej podróży. Po 17 godzinach jesteśmy na miejscu. Godzina 6:20 rano i pierwszy sms do rodziny: "Jesteśmy w Paryżu. Zaczynamy zwiedzanie".

Z placu Trocadéro podziwiamy najbardziej znany symbol stolicy Francji: Wieżę Eiffla. Stalowa konstrukcja wydaje się jeszcze większa niż to sobie wyobrażaliśmy. Nic dziwnego, że wieża widoczna jest niemal z każdego miejsca w mieście. Niezwykłe wrażenie robi na nas także monumentalny Łuk Triumfalny, upamiętniający zwycięstwa odniesione przez Napoleona Bonaparte. Wzniesienie budowli zlecił sam Napoleon, jednak nie doczekał ukończenia prac. Po I wojnie światowej pod Łukiem Triumfalnym pochowano nieznanego żołnierza, a kilka lat później rozpalono wieczny ogień. Najsłynniejszą aleją świata Champs –Elysées podążamy w stronę Placu de la Concorde, mijając siedzibę prezydenta Francji, Hotel des Inwalides oraz Eglise du Dome, gdzie pochowane zostały szczątki wielkiego Napoleona. Na Placu Zgody podziwiamy pochodzący z Luksoru obelisk. Plac był miejscem wielu historycznych wydarzeń, z których najważniejszym była egzekucja Ludwika XVI.

Paryż to niewątpliwie wspaniała lekcja historii, z którą spotykamy się na każdym kroku. Także historii Polski. W kościele Św. Magdaleny, do którego weszliśmy, odbyła się msza żałobna po śmierci Fryderyka Chopina, tutaj też wystawiona była na widok publiczny trumna Adama Mickiewicza, którego szczątki sprowadzono do Paryża z Konstantynopola. Pomyśleliśmy też o bardziej przyziemnych sprawach i udaliśmy się na wyspę św. Ludwika, aby skosztować najlepszych lodów w Paryżu. Warto było!!! Po drodze natknęliśmy się kolejny polski akcent Hotel Lambert. Szkoda, dziś już nie w polskich rękach.

W drodze powrotnej odwiedzamy Muzeum Perfum, urządzone w dawnej rezydencji Napoleona III. O tym może lepiej opowiedzą nasze koleżanki ….

Trudy całodziennego zwiedzania wynagrodził nam zapierający dech w piesiach widok Paryża nocą, oglądany z drugiego poziomu Wieży Eiffla. Kolejny dzień rozpoczynamy skromnym francuskim śniadaniem "kontynentalnym wzmocnionym" - co by to nie miało znaczyć niewątpliwie jest posiłkiem zadawalającym nasze wiecznie odchudzające się koleżanki. Pozostali? No cóż, nie samym chlebem człowiek żyje, a przed nami wspaniała "strawa" dla ducha. Bogactwo i przepych Wersalu w pełni korespondują z osobą jego byłego właściciela Ludwika XIV. Fotografujemy najcenniejsze eksponaty.

Opuszczamy siedzibę Króla Słońce i dla zachowania równowagi nastroju udajemy się na Pere Lachaise, największą nekropolię Paryża. Wśród grobowców wielu wybitnych postaci świata literatury, muzyki, sztuki – polski akcent. Grobowiec naszego genialnego kompozytora Fryderyka Chopina.

Kolejne miejsce, do którego dotarliśmy Montmartre – XIX –wieczna dzielnica artystów, kabaretów i nocnego życia również obfituje w atrakcje. Prawdopodobnie nazwa tego, najwyższego wzniesienia Paryża pochodzi się od słów Mons Martyrium- Góra Męczenników. Na szczycie wzgórza wyrasta biała bazylika Sacré Coeur, dla wielu turystów najpiękniejsza świątynia Paryża. Podziwiamy panoramę miasta, niestety częściowo przysłoniętego mgłą. Schodząc ze wzgórza zatrzymujemy się na chwilę obok pracowni, w której tworzył wielki mistrz malarstwa Pablo Picasso.

Wieczorem niespodzianka! Rejs po Sekwanie. Skąpany w blasku wieczornych świateł Paryż na pewno zostanie w pamięci wielu z nas. Zauroczeni opuszczamy brzegi Sekwany …. kierunek hotel.

Ten czas mija zdecydowanie za szybko. To już ostatni dzień naszej wycieczki, a tyle jeszcze chcielibyśmy zobaczyć. Paryż bowiem to także mnogość muzeów, wystaw i innych przybytków sztuki. Niestety brak czasu nie pozwala nam być wszędzie, ale Luwr, jedno z największych muzeów świata to obowiązkowy punkt na trasie każdej wycieczki.

Szybki kurs dziejów malarstwa niewątpliwie zasługuje na pogłębienie wiedzy. Dzieła znane nam jedynie z reprodukcji oglądamy z zachwytem. Niewątpliwie słynne posągi Wenus z Milo czy Nike z Samotraki zasługują na miano geniuszu.

Konieczne trzeba także odwiedzić kolebkę metropolii – wyspę Cite z jej olśniewającymi świątyniami Notre –Same i Sainte- Chapelle. Sylwetka katedry Notre-Dame jest rozpoznawalna na całym świecie. To budowla, która była miejsce wielu wydarzeń z historii Francji- od średniowiecznych egzekucji do koronacji cesarza Napoleona I. Pełni wrażeń spoglądamy jeszcze na budynek Sorbony (może ktoś z nas tu trafi?), Panteon i na wskroś nowatorskie Centrum Pompidou.

Nadmiar zdobytej wiedzy, spostrzeżeń i wrażeń ukoiła kilkunastogodzinna podróż powrotna. Wnioski są oczywiste: Paryż nas nie zawiódł, ale i uczestnicy wycieczki zdali egzamin z wytrwałości i wytrzymałości. Nawet na moment nie opuszczała nas pogoda ducha, skutecznie podsycana przez naszych wyrozumiałych opiekunów, którym należą się szczególne podziękowania. Uśmiech gościł nieprzerwanie na twarzach Pani Wyrozumskiej, Pani Sasinowskiej oraz Pana Golińskiego, wspieranych przez dwóch, sympatycznych pilotów: Pana Daniela („szybkiego jak wiatr”) i „szybkiego inaczej” Pana Roberta („bez którego wycieczka na pewno by się nie udała”).

Kto chce niech sprawdzi, kto nie chce – niech uwierzy na słowo: Paryż potrafi zauroczyć każdą porą roku. Także zimą.
Miłosz Błaszkiewicz kl. Ib

Zobacz zdjęcia